Ogólne porady

Jak pokonać nieśmiałość?

Jak pokonać nieśmiałość?
Napisane przez admin

Jak pokonać nieśmiałość?

W końcu przyszedł czas na napisanie pierwszego artykułu. Zbierałem się do tego od dawna, pomysłów wiele, a czasu mało…

Zacznijmy może od tego, czym jest nieśmiałość? To pewnego rodzaju blokada, którą boimy się przekroczyć, w obawie przed oceną naszej osoby przez innych. Wywołuje uczucie skrępowania, zażenowanie, a nawet lęku.
Niektórzy uważają to za zaletę, że to słodkie i tym podobne pierdolenie. Zazwyczaj słyszy się to od kobiet, które lecą na pewnych siebie facetów.

Nieśmiałość nas ogranicza, przez nią jesteśmy niezadowoleni z życia, bo się nie rozwijamy. Nie pozwala nam ona na podrywanie kobiet, które nam się podobają, czy na wyrażaniu własnych poglądów w grupie. Przez nią siedzi się przed komputerem i wali konia.

Od osób postronnych, a nawet tych bliższych, często można usłyszeć:

Przestań zwracać uwagę na innych! Weź głęboki oddech i zrób to!

I co? Pomaga? 🙂 Gówno. Osobie w depresji też mamy mówić, aby wstała z łóżka i się uśmiechała, a wszystko będzie dobrze? Może to zły przykład, ale chyba rozumiecie, o co chodzi. Nie wszystko jest takie proste.

Nie twierdzę, że lecenie na żywioł jest złe.

Czy np. na morsowanie trzeba się przygotować? Zapaleni fani tego “sportu” zalecają zimne prysznice przynajmniej tydzień wcześniej i bezsensowne długie rozgrzewki przed wejściem do wody. To jest zbędne.
W takiej sytuacji jedziesz nad wodę, rozbierasz się, robisz kilka pajacyków, bierzesz głęboki oddech, stawiasz obok siebie kumpli i wchodzicie. Powoli, ale bez zatrzymywania się.
Po takiej kąpieli wracasz do domu i cały się trzęsiesz, ale czujesz się szczęśliwy. Miałeś tyle obaw, a nic się z tego nie sprawdziło. I chcesz zrobić to ponownie. Przełamałeś barierę.

Jednak nieśmiałość jest trochę bardziej złożona. Każdy jest wyjątkowy, na swój sposób i jeden na wieść o odrzuceniu zalotów, będzie próbował dalej, a drugi przeżyje traumę. Dokładnie, przez jedno niepozorne zdarzenie.
Przekraczanie swojej “strefy komfortu” nigdy nie jest komfortowe – jak sama nazwa wskazuje – gdyż w niej najlepiej się czujemy.
Ja nikogo nie będę namawiać do jej opuszczania, jeżeli tego nie chce. Ale niech potem taka osoba nie pierdoli smutów w internecie, że nie może nikogo poznać, a wszystkie kobiety to kurwy. 😉

Co trzeba robić, by pokonać nieśmiałość?

Metoda małych kroków.

Pomaga ona, gdy czujemy się przytłoczeni masą spraw, które cały czas przekładamy (prokrastynacja), zabieramy się za duży projekt, bądź jak chcemy kogoś poznać.
Pozwolicie, że podzielę wam to na etapy, w oparciu o przykłady.

1. Pytaj się obcych osób o godzinę, najlepiej obu płci. Zdarza się, że i niektórzy z tym mają problem… jeżeli myślisz, że to już oklepane, to spytaj się o dzień.
“Przepraszam, może mi Pan/i powiedzieć, czy dzisiaj jest piątek, czy sobota? Wstałem lewą nogą…”

2. Zapytaj się np. jak dojechać do danego miejsca albo poproś o wskazanie drogi do najbliższego marketu. Chodzi o to, by postać chwilę dłużej obok osoby i jej słuchać, a na koniec podziękować i odejść.
“Przepraszam, czy może mi Pan/i powiedzieć, jak dojechać do najbliższego dworca autobusowego?”

3. Gdy już jesteście trochę bardziej obyci w zaczepianiu obcych osób, możecie skomplementować ubiór/perfumy (a także figurę, piękne włosy, makijaż) i zapytać się, gdzie je kupiła/co to za zapach. Polecam facetom podchodzenie do innych facetów, gdyż komplementowanie kogoś tej samej płci, samo w sobie może być niezręczne – ale przecież przełamujemy własne obawy. Uczymy się tego, by mieć głęboko w dupie to, co sobie o nas pomyślą.
“Przepraszam pana, poczułem ładne perfumy, mogę wiedzieć, jak się nazywają? Może bym sobie takie same sprawił.”
Nikt nie uzna Cię za geja, a jeżeli uzna, to będzie pierdolonym debilem.

Pytając o perfumy, spytaj dodatkowo o cenę i miejsce zakupu, a nawet o to, jak otoczenie na nie reaguje. Zaczepiona osoba, będzie miło zaskoczona komplementem i – jeżeli się nigdzie nie spieszy – chętnie z nami porozmawia.

Pamiętaj! To jest tylko rozgrzewka przed treningiem, by nie nabawić się kontuzji. Wyżej wymienione sposoby podejścia nie zagwarantują Ci poznania nowych osób, choć może się i tak zdarzyć.
To ma Ci dać jedynie namiastkę prawdziwego kontaktu z drugą osobą i oswoić Cię z tym, byś nie dostawał palpitacji serca za każdym razem.

Co jeszcze może Wam pomóc w walce z nieśmiałością?

Czytanie książek

Kiedyś Will Smith powiedział, że kluczem do sukcesu jest bieganie i czytanie. Bieganie pomaga wzmacniać wytrwałość, a czytanie pomaga rozwiązywać problemy. Nie ma problemu, z którym nikt wcześniej nie miał do czynienia i nie opisał tego w książce.
Co z tego, że jesteś w stanie podbić do dziewuchy, skoro nie wiesz, o czym z nią rozmawiać?
Sięgnij po poradniki na temat pewności siebie i sztuki komunikacji, na rynku znajdziesz ich pełno. Czytaj, rób notatki i wykorzystuj to w praktyce. Samo nic nie przyjdzie.

Pozytywne nastawienie

Bez tego już teraz możesz wrócić do swojej jaskini, bo bez odpowiedniego podejścia, nie ma sensu z niej wychodzić. Jeżeli nie czujesz motywacji do tego, by przełamać barierę nieśmiałości to nikt inny Ci nie pomoże.
Pomyśl o tym, co możesz osiągnąć. Co będziesz mógł robić, jako osoba wolna od nieśmiałości.

Spędzanie czasu z przyjaciółmi

Wychodź z nimi na miasto, rozmawiaj, śmiej się. Spędzaj z nimi czas. Dlaczego? Bo przede wszystkim warto mieć przyjaciół, po drugie dodają otuchy, gdy jakaś dziewczyna wpadnie Ci w oko, a po trzecie, uczysz się rozmawiać.

A jeżeli nie masz przyjaciół, to nic tylko współczuć, bo zapewne sam na to zapracowałeś. Dodaj ludzi ze szkół na FB i odnawiaj kontakty.

Czasem to przechodzi z wiekiem

Kiedyś też byłem nieśmiały. Wolałem chodzić po całym sklepie i szukać puszki z kukurydzą, niż poprosić o to pracownika sklepu. Wyzwaniem było proszenie o pomoc.
Mijały lata, lecz dużo się działo. Słuchałem innych i z nimi rozmawiałem. Czytałem, oglądałem filmy/seriale, grałem w gry, słuchałem muzyki i dorastałem. Pewnego dnia uświadomiłem sobie, że się zmieniłem.

Dziś już nie boję się, że podejdę do kogoś, a po chwili zgubię wątek, myśląc o czymś innym i zacznę się jąkać. To normalne i nie wstydzę się tego.

 

To już koniec artykułu, mam nadzieję, że Wam się spodobał. Nie zajmuję się zawodowo pisaniem, więc możecie dostrzec dziwnie poskładane zdania, bądź błędy ortograficzne. Staram się jednak pisać na podstawie doświadczenia swojego i innych – jeżeli tekst jest zrozumiały, to na pewno Wam pomoże.
Artykuł jest cały czas otwarty, jak wpadnie mi coś do głowy, postaram się go wówczas uzupełnić. Jeżeli macie jakieś propozycje, piszcie z komentarzach.

Zostaw komentarz